Dekorallo to coś innego, niepowtarzalnego, tworzone z sercem i posiadające duszę.

Rękodzieło w ostatnim czasie przeżywa złoty czas. Lubimy i kupujemy coraz częściej oryginalne i niepowtarzalne produkty. W sieci możemy znaleźć mnóstwo wyjątkowych prac, ponieważ konkurencja na ręczne i wyjątkowe produkty  jest bardzo duża. 

W moim czwartkowym projekcie prezentuję  Wam wspaniałych rękodzielników. Są to bardzo zdolne i utalentowane osoby. Zazdroszczę takiej pasji, bo wszystko co robią jest tworzone z sercem.

Dziś zapraszam do Dekorallo, pracowni stworzonej przez bardzo sympatyczną i niezwykle zdolną Kasię Roguś. Muszę przyznać, że w Szczecinie mieszkają same wspaniałe indywidualności, ponieważ to kolejna osóbka z tego miasta, którą goszczę w „Czwartkach Rękodzielnika”. Kasia z wykształcenia jest technologiem żywności, ale od czterech lat jej głównym narzędziem pracy jest szydełko.

Dekorallo to coś innego, niepowtarzalnego, tworzone z sercem i posiadające duszę.

11088727_1070827496267816_1104349022_n

Czy możesz zdradzić naszym czytelnikom co wpłynęło na decyzję o zajęciu się rękodziełem?

Kasia: Można powiedzieć, że rękodzieło było w moim życiu od zawsze. Już w podstawówce szyłam na starym Łuczniku pierwsze ciuchy z materiałów z babcinej szafy. Druty, szydełko też nie były mi obce. Pamiętam też taką starą, ręczną maszynę dziewiarską, którą rozstawiałam na biurku i próbowałam robić swetry. Dodatkowo tata miał zakład szklarski i jako młoda dziewczyna pomagałam mu w zdobieniu szkła. Malowane przeze mnie szyby po dziś dzień zdobią okna jednej ze szczecińskich restauracji. W czasie studiów i po podjęciu pracy zawodowej trochę oddaliłam się od rękodzieła, ale gdzieś zawsze w mojej głowie była myśl, że cudownie byłoby poświęcić się temu całkowicie, a jeszcze gdyby to dawało kasę to już w ogóle. Splot życiowych wydarzeń sprawił, że musiałam zmienić pracę, a było to w czasach, kiedy rękodzieło zaczęło przeżywać swój renesans. Podjęłam męską decyzję, złożyłam papiery o dotację i udało się:)

Jestem zachwycona Twoimi pracami, ja mam niestety dwie lewe ręce do takich prac, a Ciebie kto nauczył i zaraził robótkami ręcznymi?

Kasia: Pochodzę jeszcze z tego pokolenia, gdzie nie wszystko można było kupić z sklepie. Rodzice zdecydowali, że nie będę chodzić do przedszkola, więc codziennie jeździłam do babci, która była mistrzynią drutów, szydełka i szycia. Również tata z dziadkiem, którzy w tamtych czasach prowadzili zakład szklarski z piaskowanymi szybami, a wzory wycinaliśmy ręcznie skalpelem (nikt nie słyszał o ploterach:)). No i chyba to, że w domu były trzy baby, więc musiałyśmy pomagać tacie w tych „męskich” zajęciach. Chociaż nadal boję się prądu :) Na całe szczęście teraz tymi sprawami zajmuje się w domu mój mąż.  

Kiedy tak naprawdę zaczęłaś na poważnie przygodę z rękodziełem? I czy początki były trudne?

Kasia: Tak na poważnie i „zawodowo” zaczęło się ok. 4 lata temu. Splot wydarzeń w życiu sprawił, że wszystko wywróciło się o 180 stopni, a jednak siedzenie bezczynne w domu to nie moja natura. Siostra mojej mamy, która ma talent malarski, zajmowała się również decoupagem i pokazała mi początki tej techniki. To był akurat okres wielkanocny zaczęłam ozdabiać gęsie wydmuszki i okazało się, że wszyscy chcą je kupić (teraz myślę, że trochę z grzeczności:)). Ale to sprawiło, że poczułam, że może warto spróbować. Decoupage mi się podobał, ale to jednak nie było to coś co sprawiało mi frajdę. W głowie zaświtała mi myśl o biżuterii. Pamiętam, że nakupiłam pełno półfabykatów, koralików i chciałam robić taką biżuterię składaną. Jednak zanim się zabrałam wpadł mi w ręce tutorial na bransoletki szydełkowe. Kupiłam jakieś najtańsze komponenty spróbowałam i nic. Mąż polecił mi, żebym kupiła odpowiednie materiały, więc zamówiłam w internecie i pełna zapału wzięłam się do pracy. Niestety efekty był równie mizerne. Wydawało mi się, że robię wszystko 1:1 tak jak jest napisane i że to niemożliwe żeby nie wyszło, ale Bartek mówił: „Przeczytaj jeszcze raz może jednak coś pomijasz”. Posłuchałam go i okazało się, że w jednym momencie źle prowadzę nitkę i nagle wszystko zaczęło się układać (Mężu, dziękuję Ci za to <3).

Tak zaczęła się moja przygoda z beadingiem. Zapisałam się do grup na Facebooku, założyłam fanpage, poznałam fantastyczne dziewczyny z całej Polski i podjęłam decyzję, że zajmę się tym na poważnie. Bransoletki sprzedawałam wśród znajomych, później znajome brały do pracy i zaczęły pojawiać się zamówienia. Złożyłam papiery o dotację unijną i udało mi się ją otrzymać. Z pomocą rodziców zaadaptowałam garaż na mały sklepik i pracownię. Zaczęłam się interesować różnymi eventami odbywającymi się w Szczecinie i na jednym z takich wyjść poznałam Asię, z którą zaprzyjaźniłam się tak mocno, że w zeszłym roku była świadkową na moim ślubie. Niestety rynek się zmienia i aby nie wypaść z branży trzeba się rozwijać. Od zeszłego roku wzięłam do ręki większe szydełko i zajęłam się tworzeniem szydełkowych zabawek. Jak na ten moment kierunek wydaję się być rozwojowy i sprawia mi wiele satysfakcji. A co będzie później to czas pokaże…

Czy uważasz, że rękodzieło to dobry pomysł na biznes? Czy masz jakieś rady dla początkujących rękodzielników, zwłaszcza w kwestii założenia firmy?

Kasia: Rękodzieło to ciężki kawałek chleba, bo w kółko walczymy o klienta, który naprawdę potrafi dać popalić. Jednak w większości przypadków spotykamy się z pochwałami i miłym przyjęciem. Czy zawsze przekłada się to na zyski? Niestety nie. Żeby wytrwać w tej branży trzeba próbować dotrzeć do klienta wszystkimi możliwymi kanałami. Jesteśmy nie tylko twórcami, ale również fotografami, grafikami, copywriterami, księgowymi, managerami i sprzedawcami. Trzeba mieć w sobie dużo samozaparcia, żeby przetrwać te gorsze chwile. Myślisz sobie, że lepiej jest iść na etat na 8 godzin i dostać wypłatę na konto na koniec miesiąca, ale później spotykasz ludzi na jarmarku i widzisz błysk w ich oczach. Kiedy mówią, że widzą takie cuda po raz pierwszy, że to coś innego, niepowtarzalnego, tworzone z sercem i posiadające duszę. Kiedy dostajesz te zdjęcia dzieciaków tulących maskotki to wiesz, że to jest właśnie to, co chcesz robić. A czy to dobry pomysł na biznes? Na pewno części osób udaje się rozkręcić dobrze prosperujący interes, ale czasem na pytanie czy to się opłaca przewrotnie mówię „Pewnie, że się opłaca, ale tylko wtedy gdy masz bogatego męża” :).

To prawda, często się zdarza, że rękodzielnik wykonuje kilka zawodów jednocześnie. To jest tylko dowodem na to,  jak bardzo jesteście kreatywni i mega uzdolnieni! 

Jak duże jest zainteresowanie Twoimi produktami? Skąd bierzesz pomysły na nowe prace?

Kasia: Zainteresowanie jest sezonowe. Myślę, że każdy kto miał do czynienia z rękodziełem może to potwierdzić. Większemu zainteresowaniu sprzyjają zbliżające się święta lub wydarzenia związane z wykonywanymi produktami. Cieszy jednak to, że pojawiają się nowi klienci, którzy zostają na dłużej i polecają nas innym. Nic nie przebije poczty pantoflowej :) Pomysłów mam całe mnóstwo, ale ciągle czasu brak na realizację wszystkiego co by się chciało. Mimo że niektórzy mówią, że mam talent ja jednak uważam się bardziej za rzemieślnika niż artystę.

Jaki jest Twój sposób na gorszy dzień, kiedy masz spadek formy?

Kasia: Mam takie dni, że mi kompletnie nie idzie. Wtedy zostawiam to co właśnie robię, bo wiem, że kończenie czegoś na siłę da tylko odwrotny efekt. Zajmuje się sprawami, które nie wymagają wielkich umiejętności i skupienia, wieczorem biorę Kindla do wanny,  bo uwielbiam czytać w kąpieli. Są to też te nieliczne dni, w których kładę się do łóżka przed 24:00. Taki reset powoduje, że następnego dnia to co wydawało się nie do zrobienia jest skończone w 5 minut. 

Zdradź nam jeszcze co kryje się pod nazwą sklepu Dekorallo?

Kasia: Nazwa Dekorallo to zlepek technik, którymi zajęłam się jako pierwsze – czyli decoupage i koraliki. Gdy zmieniałam profil firmy na maskotkowy, marka była już na tyle rozpoznawalna, a fanpage rozkręcony, że żal mi było to wszystko porzucić i zaczynać od nowa. Powstała marka Dekorallo Toys, a logo przybrało bardziej dziecięcy, bajkowy charakter.

Czy znajdujesz czas na inne zajęcia, dodatkowe zainteresowania?

Kasia: Na ten moment moja pasja i praca to jedno i to samo. Dopóki się nie wypalę i nadal będzie sprawiało mi to przyjemność, nie będę zdradzać rękodzieła. Razem z mężem mocno wspieramy się w swoich zainteresowaniach, a ponieważ Bartek pracuje w branży gier komputerowych (jest Dyrektorem Technicznym w firmie zajmującej się produkcją gier) siłą rzeczy mocno się tymi tematami interesuje. Dodatkowo od jakiegoś czasu wspólnie odwiedzamy siłownię, aby utrzymać dobrą formę :)

Twoje plany, marzenia?

Kasia: Bardzo lubię ten czas, ludzi i miejsce na ziemi w którym teraz jestem. Więc życzyłabym sobie, żeby nie było gorzej. A z przyziemnych: chciałabym polecieć na Kajmany lub Malediwy, przeprowadzić się z bloku do domku i nie musieć jutro gotować obiadu :D 

Kasiu dziękuję serdecznie, że zechciałaś nam opowiedzieć o sobie i życzę wszystkiego dobrego, nowych pomysłów w tworzeniu oraz powodzenia w dążeniu do realizacji planów i marzeń.

Tu  znajdziemy Dekorallo w sieci

Fanpage: facebook.pl/dekorallo

Instagram: dekorallotoys

Sklep internetowy: toys.dekorallo.pl

Zapraszam do obejrzenia przepięknych prac Kasi

 

toys-002toys-094toys-102toys-259toys-313toys-0321toys-329toys-391_01

top-pyzuszkowo

Dziękuję za odwiedziny i zapraszam na kolejny wpis już wkrótce :) 

Fotografie są autorstwa Dekorallo i są umieszczone za zgodą autora.

7 comments on “Dekorallo to coś innego, niepowtarzalnego, tworzone z sercem i posiadające duszę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>