Filc Mama – Marzyc trzeba, bo bez marzeń nie mielibyśmy celu!

1937126_529393923894995_9151861511895282177_n

Rękodzieło cieszy się coraz większym zainteresowaniem nie tylko w naszym kraju, ale również na świecie. W hand made cenimy jakość wykonania, oryginalność, niepowtarzalność oraz to, że wszystko stworzone jest z pasją i z sercem.  Jeśli kochasz to co robisz i masz swój cel, to staraj się go realizować i dążyć do niego. W moim cyklicznym projekcie przedstawiam wspaniałych rękodzielników, których podziwiam i których prace mnie zachwycają.  

12713881_1012273798844521_365758987_n11

 

Dziś zapraszam na rozmowę z Agnieszką naszą regionalną rękodzielniczką ze Świdnicy. Jest mamą, pracuje zawodowo, kształci się i ma wielką pasję, która daje jej wiele radości.

 

 

 

 

 

 

Czy pamiętasz, kiedy zaczęłaś swoją przygodę z rękodziełem? Od czego wszystko się zaczęło? I dlaczego Filc Mama?

Agnieszka: Zaczęło się bardzo niewinnie. Kajtecki (mój synek) zachorował i siedziałam z nim na L4, a zbliżały się Święta Wielkanocne i szukałam w necie inspiracji na ozdoby świąteczne. Moja uwagę zwróciły ręcznie filcowane pisanki na jednej ze stron. Nie mogłam uwierzyć jakie cuda można wyczarować za pomocą igły, czesanki i styropianowej kształtki. Długo nie myśląc zamówiłam na allegro kilka kolorów wełny, igły, kształtki i tak zaczęłam filcować. Wciągnęło mnie to na maksa! Pamiętam, że łącznie do świąt ufilcowałam około 30 jajek, z czego praktycznie wszystkie znalazły swoich nabywców wśród moich znajomych głównie z pracy :) Potem wycinałam z filcu sztywnego króliczki i inne gadżety. Wtedy przyszedł pomysł pisania bloga.  W końcu kto go nie pisze? Trzeba było wymyślić nazwę, dlatego pierwotny tytuł brzmiał:

Filc This – Kreatywna Mama

od frazy „feel this” a moja córka zamieniła feel na filc i tak wyszło. Później jeżdżąc na targi i jarmarki sami klienci i współwystawcy zaczęli w skrócie nazywać mnie Filc Mamą i tak to przylgnęło, że już chyba nikt nie pamięta poprzedniej nazwy.

Co dla Ciebie jest najważniejsze w tym co robisz?

Agnieszka: Większość rękodzielników pewnie by powiedziała: zadowolenie i radość klienta. To też, bo przecież po to się szyje, ale chyba przede wszystkim radość z tworzenia.  Nie można szyć tylko dlatego, ze jest na to moda, po prostu trzeba to kochać!

Jakie prace możemy u Ciebie znaleźć? które to są Twoje ulubione, a które najczęściej kupują Twoi klienci?

Agnieszka: Próbowałam „wyspecjalizować” się w pewnej dziedzinie, ale z moimi pomysłami, temperamentem, koniecznością eksperymentowania niestety nie da rady. Najbliższe są mi chyba zabawki, ze względu na małego testera i krytyka w domu. Szyję również torby, etui na telefony, w okresach świątecznych różne ozdoby  w zależności od pory roku czy potrzeb klientów.  

Szczurzyce Baletnice są numerem 1! Najbardziej pracochłonne, ale i najbardziej kupowane i pożądane przez klientów.  Natomiast moje ulubione to mięciutkie polarkowe pieski, które przypominają mi taką pierwsza przytulankę z dzieciństwa.

filc-4

Jesteś mamą, pracujesz zawodowo i kształcisz się.  Kiedy znajdujesz jeszcze czas na swoją pasję czyli szycie?

Agnieszka: No tak, dużo tego, ale to wszystko jest za dnia, a na szycie zostają wieczory, noce  i weekendy.  Tak serio –  to bardzo dużo  pomaga mi mąż, który praktycznie w tygodniu cały czas zajmuje się Kajteckim.  Na szczęście to już ostatni rok szkoły!!!

 Czasem przychodzi gorszy dzień i nie masz siły na nic, co wtedy robisz? 

Agnieszka: Nie robię nic, a właściwie robię to co muszę… Muszę wstać o 6:00  i iść do pracy. Jeśli mam zaliczenie w szkole to idę, a jak nie to wagary. Do maszyny nawet nie siadam, bo wtedy nic nie wychodzi.

Gdzie promujesz swoją działalność rękodzielniczą oprócz serwisów społecznościowych takich jak fb czy ig? 

Agnieszka: Powiem szczerze, że już mi nie starcza czasu na promowanie. Nie wiem jak to inni robią, te piękne dopracowane zdjęcia, butiki na dawandzie, pakamerze itd… Ja czasami nie mam czasu napisać posta na fb, a zdjęcia robię telefonem…

Wiem, że jeżdzisz również na różne targi i kiermasze.To bardzo dobry pomysł na reklamę.

Agnieszka: Targi, kiermasze i jarmarki uwielbiam! Po zimie czekam z niecierpliwością na pierwsze terminy. Obcowanie z współwystawcami, klientami daje mi najwięcej radości. Ile przyjaźni już się zawiązało dzięki takim wyjazdom to nawet nie zliczę.

Do sukcesu potrzebny jest talent, wytrwałość, pomysł na siebie, reklama i co jeszcze byś dodała? Czy Ty go odniosłaś?

Agnieszka: Nie wiem czy mam talent, ale oprócz chodzenia do pracy przez pięć dni w tygodniu mam pomysł na życie. Reklamą dla mnie są moje „uszytki”, które trafiają do różnych odbiorców w Polsce i za granicą. A sukces? Sukcesem dla mnie jest fakt, że z kompletnego laika w dziedzinie szycia, potrafię sama zaprojektować, zrobić formę, uszyć, nadać charakter temu co tworzę i jeszcze, że ta rzecz się podoba i znajduje odbiorców. To jest mój sukces!!!

Czy  masz dużo klientów i czy wracają  do Ciebie?

Agnieszka: Nie wiem ile to dużo. Myślę, że na te możliwości czasowe jakimi dysponuję to wystarczająca ilość. Najbardziej cieszy właśnie to, że wracają, chcą więcej, coś innego, nie tylko dla siebie, ale dla innych. Przyprowadzają nowych i to bardzo buduje!

Twoja pasja to przede wszystkim ciężka praca. Czy myślisz, że z rękodzieła można się utrzymać? Czy masz rady dla innych początkujących rękodzielników?

Agnieszka: Szczerze? Nie wiem i na razie nie będę próbować. Musimy tez odpowiedzieć sobie czym jest prawdziwe rękodzieło? Jeśli każdą rzecz projektujesz i wykonujesz sama, bez pomocy osób trzecich, to ile musisz poświecić czasu aby potem to sprzedać, a najpierw dotrzeć do potencjalnego odbiorcy? Ja sobie tego nie wyobrażam przynajmniej w tej chwili :) Jednak do odważnych świat należy, jeśli ma ktoś fajny pomysł, talent, determinację to myślę, ze warto spróbować.

Czy w natłoku tych wszystkich zajęć masz jeszcze czas na marzenia i ich realizację? i czy zdradzisz nam je?

Agnieszka: Moim największym marzeniem jest dom na wsi… ale lata lecą, a marzenie jakieś niedoścignione.  Marzyc trzeba, bo bez marzeń nie mielibyśmy celu. Mając cel staramy się go realizować i dążyć do niego, więc może jeszcze kiedyś… niedalekiej przyszłości zaproszę Cię na kubek ciepłej herbaty, szarlotkę i rozmowę na werandzie w cieniu starego orzecha ;)

 

Już czuję jak pięknie pachnie wokół pysznym ciachem…

Agnieszko bardzo dziękuję za to, że zgodziłaś się być moim gościem i że chciałaś się podzielić swoją historią z czytelnikami. 

Oczywiście życzę Ci samych sukcesów tych w sferze zawodowej jak i spełnienia tego największego marzenia, o którym i ja myślę… 

Tu znajdziecie Filc Mamę w sieci:

facebook: 


https://www.facebook.com/FilcThisKreatywnaMamuska/?fref=ts

instagram: 


https://www.instagram.com/filc_mama/

Zapraszam do obejrzenia kilku prac:

filc-2

filc-3

filc-5

filc-6

filc

rekodzielo

Zapraszam za tydzień :)

 

,
4 comments on “Filc Mama – Marzyc trzeba, bo bez marzeń nie mielibyśmy celu!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>